Andrzej ‘GED’ Krawczyk – C64 Fan Art w latach 80tych. Wywiad cz.#1

Dziś opowiem Wam historię, która trwała bez mała 20 lat. Nie w sposób ciągły oczywiście. To były zrywy. A to jakiś szczegół z życia coś uaktywnił w pamięci, a to rozmowa z kimś „z wtedy”, a to zapał robienia mejlingu do osób o tym samym imieniu i nazwisku. To wspomnienia moje, mam nadzieję, że mojego gościa również dopadną wspomnienia. Tym bardziej, nie wypominając nikomu wieku, pamięta znacznie więcej z tamtych lat, bo sam miał ich wtedy więcej niż ja 😀 Czytelnicy (chciałem nagrać wywiad – rozmowę, ale cóż.. stanowczy sprzeciw mojego gościa, wyzwiska i rękoczyny)… tak.. przedstawiam odnalezionego po latach poszukiwań, grafika, gracza i miłośnika C64 – Andrzeja Krawczyka, znanego jako GED.

Gwirim.jpg

To jest Gwirim. Bohater mojego pierwszego poważnego komiksu „Cybernoid”. Dużo zawdzięczam temu chłopakowi i uważam go za brata.

 

Yugorin: Cześć GED (Gedzie? Hahaha)

GED: Witaj Arku (Yugorinie? Hohoho), odzyskany przyjacielu z dawnych lat i głosie z otchłani przeszłości. Zanim zaczniemy, chciałbym zwrócić uwagę Czytelnikom, że w tej rozmowie na moją prośbę przyjęliśmy formułę najbardziej odpowiadającą mojej flegmatycznej (Andrzejku, ty się znowu zamyślasz, nalej gościom wina) naturze. Dlatego choć pierwotnie rozmowa ta miała być wywiadem na żywo, poprosiłem Cię Arku o inną formę. Z jednej strony obawiałem się, że padnę ofiarą syndromu „sarny w świetle reflektorów” bo z natury jestem wycofany i dopóki się mnie nie wkurwi to trudno jest ze mnie wykrzesać oznaki życia, a przecież nie będziesz mnie Arku popychać jak Major John Reisman szkolący Poseya w „The Dirty Dozen”, z drugiej natomiast strony sporo potencjalnie ciekawych informacji może mi umknąć i większość tego wywiadu odbyłbym kolejnego dnia rozmawiając z własnym odbiciem w lustrze. No i lepiej żeby to wszystko było trochę chaotyczne ale rozpoczęte, niż dopracowane i zamieszczone za rok, bo zanim dziadek starannie posegreguje wspomnienia to zdąży kopnąć w kalendarz. Wspominki trzeba zatytułować. Do tego trzeba jednak postaci skonkretyzowanej o określonym wizerunku a ja im jestem starszy tym od samookreślenia dalszy. Taki dajmy na to kapitan łodzi podwodnej może zatytułować swój dziennik np: „Moje wynurzenia” i jest związek semantyczny. A ja? Zdecydowałem dlatego, że dobrym tytułem będzie „Pogadanka z Tyrexem” – czyli tyrającym dinozaurem, bo tym właśnie są obecnie ludzie z mojego pokolenia (1968), a „Parking Jurajski” bo wolę kontemplację od kontestacji – energii jakby mniej i od dawna wiem, że nie każdy drobiazg w lesie jest wart, żeby za nim biegać.

“Gryzor jest jedną z najwspanialszych gier jakie w życiu widziałem. Pierwszy raz natknąłem się na nią we „fliperze” na wrocławskim dworcu, śniła mi się po nocach! Jej wersja na Comcia jest całkiem przyzwoita.” więcej

Yugorin: Nie mogę się oprzeć, żeby nie zapytać – skąd się wziął GED?

GED: Nie jest dla mnie samego tajemnicą znaczenie i pochodzenie tego pseudonimu artystycznego, dobrze pamiętam, ze zapożyczyłem to imię z „Czarnoksiężnika z Archipelagu” Ursuli Le Guin której książkami się wtedy zaczytywałem. Większą dla mnie zagadką jest dlaczego w ogóle zacząłem pseudonimu używać, gdyż ksywki zawsze mnie irytowały i po paroletnim okresie podpisywania się tym aliasem, na dziesiątki lat z niego zrezygnowałem. Taka jest jednak stylówa demosceny, że trzeba tę maskę nosić, więc GEDem byłem i znowu jestem, GEDa pamiętasz Ty Arku, przepraszam, Yugorinie i GEDa pamiętają koledzy z Quartetu więc co mi tam. Poza tym jako pixloartysta liczę każdy pixel i całe moje nazwisko zajęłoby pół obrazka w multicolor na C64 – A NA TO ZGODY NIE BĘDZIE!

Y: Pozwolisz, że zacznę (żeby wprowadzić czytelników w temat naszej znajomości), od historii poszukiwania Ciebie, w tej części galaktyki. Ten wstęp, może troszkę długawy, ale nakreśli mniej więcej co się działo. Parafrazując klasyka “Z tobą to czysta kałabania, ty jakby po Polsku nic, a nic. Posłuchaj GEDzie, co ja mam do powiedzenia, a jak zrozumiesz, wtedy swoje słowo powiesz.” 🙂 Mogę?

G: I’ve got a good feeling about this.

Draconus – perełka od Zeppelinów. Wspaniałe animacje i grafika. To aż się prosiło o mapę i instrukcję. Do dzisiaj nie wiem jaka jest do tego oryginalna historia. Niestety na końcu nie było „księżniczki w następnym zamku”. więcej

Y: Jak wspominałem, szukałem Cię na różne sposoby. W tamtych latach spędziliśmy razem masę czasu u mnie w domu, z moimi braćmi. Zniknąłeś z czasoprzestrzeni, ale w mojej pamięci zawsze byłeś obecny. Wspominałem Twoje instrukcje które sprzedawałeś na giełdzie w Opolu, Twoje historie znajomości z Quartetem, Psygnosis. Najzwyczajniej w świecie chciałem zapytać – co słychać. Tyle lat i wszystko jak piach w krew, czy tam w cokolwiek innego 😛 w coś innego. Przyszedł rok 2018, wariackie postanowienie organizacji Moonshine Dragons. No oczywiście, że musiała przyjść myśl o Tobie. Poruszyłem (tym razem już w większym gronie SAMAROWYM) niebo i ziemię. Dzięki spostrzegawczości Isildura, który skojarzył na podstawie moich opowiadań (!) grafikę na jakiejś stronie o Amstradach. Pokazał mi ten kawałek marnej jakości skanu pt. Cybernoid. Krzyknąłem – KU#$#! to kreska Andrzeja! Były tam też podpisy twórców. Janusz Onufrowicz i Andrzej Krawczyk. Przyznaję, nie miałem pojęcia, że Janusz Onufrowicz jest z Opola. Ale było Twoje nazwisko. No to co.. mejl do Onufrowicza (jego agenta raczej), zero odzewu. Mejl do Pana Pazury, że szukam Onufrowicza (znalazłem w necie informację, że coś tam razem robią, jakiś program artystyczny). Zero odzewu (swoją drogą.. Panie Pazura… ładnie to tak zlewać prośby, gdy tworzy się historia?). To było w wakacje 2018 roku. Wysłałem też parę mejli do Andrzejów Krawczyków z różnych stron www, gdzie pojawiali się jako graficy. ZERO!!!! Znów straciłem nadzieję. Tymczasem, 17 stycznia 2019 roku o 14:40 otrzymuję list. W pierwszej chwili chciałem go wywalić, bo to pewnie kolejna reklama. No bo jak… Andrzej Krawczyk do mnie pisze?? To pewnie nowa płyta i kolejny spam reklamowy :)))) Zupełnie nie skojarzyłem… A tymczasem…. No to opowiadaj jak to było z Twojej strony.

G: Życie tak mi się ułożyło, że zapuściłem korzenie we Wrocławiu co zupełne odcięło mnie od opolskiego środowiska i przyjaciół. Straciłem wszystkie kontakty, jedną z nielicznych „żywych” relacji którą zachowałem był kontakt z Januszem Onufrowiczem, aktorem, literatem i przyjacielem z jednej podstawówki. Od czasu do czasu rozmawiałem z nim przez telefon, jednak różne miejsca zamieszkania skutecznie ograniczały nasze możliwości towarzyskie. Kiedy umarł nasz wspólny przyjaciel i spotkaliśmy się na jego pogrzebie zaczęliśmy wspominać i także o dziwo planować. Między innymi dzieckiem tego spotkania jest kontynuacja komiksu „Cybernoid” nad którą pracuję, oraz seria stripów których bohaterami jest para: kucharz Żorż i ślimak FastFoot. Tenże właśnie Janusz Onufrowicz w sylwestra 2018/2019 roku, solidnie podchmielony złożył mi bełkotliwie serdeczne życzenia noworoczne i wspomniał, że jakiś rok temu ktoś szukał ze mną kontaktu ale nie pamięta kto i musi pogrzebać w starych mailach. Tak więc gdyby Jasiu po pijaku nie przypomniał sobie o starym mailu, którego na szczęście nie skasował, dzisiaj nie „marnowałbym czasu, który mógłbym z pożytkiem wykorzystać na sprzątanie mieszkania – jak mówi moja żona Renatka” na pixlowanie obrazków na Komciu.


Pages: 1 2 3


Categories: Gry, Wywiady

Tags: , , , , , , , , , , , ,

5 replies

  1. Andrzeju! Straciłem nadzieję, że kiedykolwiek jeszcze Ciebie zobaczę! Jeśli pamiętasz czasy Opola, Amigi odezwij się proszę. Oryginał AGONY, który dostałeś od PSYGNOSIS, a sprezentowałeś mnie mam do dzisiaj 🙂

    Pozdrawiam, Adam Sikorski (https://www.facebook.com/adam.sikorski.35)

  2. Adam.
    Przekazaliśmy już Twój kontakt GEDowi.
    Cieszymy się, że przy okazji C64portal.pl łączy dawnych kumpli 🙂
    Pozdrawiamy.

  3. Bardzo, bardzo Wam dziękuję!

  4. Awesome work! Lovely!!

  5. Maiałem przyjemność zapoznać się z obszerniejszą, komiksową twórczością Andrzeja. To dzięki jego komiksowej adaptacji, abstrakcyje opisy rzeczywistosci jakie pojawiają się w książkach Lema z niezrozumiałch i cięzkich do wyobrażenia form mogły się zmaterializować. Mam nadzieję, że tą stronę Andrzeja uda się równierz zaprezentować. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

%d bloggers like this: