TYLKO U NAS! Cosmic Force – recenzja nowej gry

W lutym 2019 roku, rozpoczął się projekt wsparcia finansowego na Kickstarterze dla gry Cosmic Force i już wtedy byliśmy wśród donatorów (choć jeszcze nie jako C64portal). Dzisiaj mamy dla was recenzję tej produkcji.

Wtedy nie było jeszcze portalu w tej formie, ale Yugorin zainteresował się nową produkcją. Nie tylko chciał wesprzeć ale i zostać sponsorem tego projektu. Potem seria zdarzeń i stało się – już jako C64portal.pl jesteśmy zapisani w hall of fame :). Lubimy wspierać takie projekty. Dzięki takim pomysłom i zapaleńcom wciąż powstają nowe produkcje (nie tylko na C64). W tym przypadku najważniejszymi argumentami za wsparciem było to, że w projekcie miał wziąć udział, po wielu latach przerwy, legendarny muzyk Rob Hubbard, zaś pomysłodawca projektu i autor gry Steven Fletcher zasłynął niedawno wyreżyserowaniem i wyprodukowaniem całkiem dobrego filmu dokumentalnego o historii Commodore pod tytułem: “The Commodore Story”. Wychodziło więc, że facet zebrał niezły zespół i ma doświadczenie jak dostarczyć złożony projekt komercyjny. W tym tygodniu dotarła do nas paczka, a w niej gra Cosmic Force.

Co w środku?

W estetycznym, sztywnym pudełku, znaleźliśmy dyskietkę i cartridge gotowe do odpalenia gierki na C64. Była tam też kaseta, ale tylko jako “zmyłka”, bo tak naprawdę jest to pendrive USB w kształcie kasety, służący do uruchomienia gry na emulatorze (Windows, Mac, Linux). Na płycie Blue Ray mamy natomiast film “the making of…”. Całość wygląda na prawdę nieźle i robi dobre wrażenie. Teraz to już stało się standardem, jeśli chodzi o współczesne wydania komercyjne gier na C64. Nie ukrywamy, że podpatrujemy takie wydawnictwa w kontekście produkowanej przez nas gry. Standardem jest też książeczka/instrukcja, która w tej produkcji trzyma wysoki poziom i spełnia swoje zadanie. Jako sponsorzy otrzymaliśmy także link do pobrania filmu “the making of…” o którym za chwilę parę słów.

A jak wygląda sama gra?

Sama gra, to tak jak zapowiadał w 2019 roku autor, to strzelanka składająca się z 3 rodzajów rozgrywki. Są to nawiązania do takich klasyków z automatów arcade jak: Galaga, Star Wars oraz Defender. Pierwsze etapy to klasyczny “galagowy” shooter. Drugi etap nawiązujący do Star Wars to “strzelanka z celownikiem” a trzeci to namiastka Defendera.

Gra uruchomiona z dyskietki wita nas ekranem tytułowym i przyzwoitą grafiką autorstwa Trevora Story. W tym momencie słyszymy, jak nam się wydaje, muzykę Roba Hubbarda. Napisałem, że się nam wydaje, bo w sieci można znaleźć opinie, że muzykę Rob’owi pomógł stworzyć inny muzyk, Jason Page.

Po stronie tytułowej ładuje się właściwy plik gry, co trwa dość długo, bo autor nie stosuje żadnego ładowania turbo (!). Wszystkie trzy rodzaje rozgrywki mają dość ubogą grafikę i wydaje nam się, że mogły by być wykonane z większą starannością i rozmachem. Plansze są dość łatwe i krótkie. Dość szybko przechodzimy poszczególne poziomy. Odnieśliśmy też wrażenie, że w poziomach typu Star Wars nikt nam nie przeszkadza, nie strzela i nie atakuje. Ot, strzelamy jak na strzelnicy do statków kosmicznych. W kilku poziomach zauważyliśmy błędy (ang. glitches), utrudniające przejście poziomu. Zdziwiło nas to, że nie wyłapano tego podczas testów. Poziomu typu defender nie udało nam się przejść.

Film: The Making of…

Do obejrzenia tego filmu zasiadłem (Carrion) z dość dużą ciekawością. Spodziewałem się rozmów z Robem lub innymi współautorami tej gry, może kilku ciekawostek opowiedzianych przez nich. W filmie (trwa około godziny) autor, siedząc przy swoim komputerze, opowiada głównie o narzędziach jakich użył podczas produkcji. Pokazuje z jakimi trudnościami zmagał się podczas developmentu. Odnosi się wrażenie, że podczas tego projektu, autor dopiero poznawał tajniki programowania i tworzenia gier na C64.
Dla ciekawskich – do stworzenia gry użyto narzędzia typu IDE – CBM prg Studio. Jest to zintegrowany pakiet, który w zasadzie ma wszystko co potrzeba aby “sklecić” taką grę.

Nasza ocena końcowa

Produkcja jest bardzo nierówna. Samo fizyczne wydanie, nośniki, pudełko itp. robi dobre wrażenie. Rozgrywka wygląda natomiast na bardzo niedopracowaną i dokończoną w pośpiechu. Muzycznie jest OK, ale nie mieliśmy tego efektu WOW!, że to jest ten stary, dobry Rob Hubbard. W kilku miejscach widać braki w warsztacie programistycznym i graficznym. Może nie przeszkadzało by to bardzo, gdyby nie fakt, że sama rozgrywka także nie przekonała nas, aby zasiąść do gry jeszcze raz. Jednym słowem ta gra to klasyczny “półkownik” – stanie dumnie na półce w kolekcji z innymi grami na C64.

Carrion

Gra jest dostępna w dwóch wersjach:

  • w wersji elektronicznej – 20€
  • w pudełkowej wersji kolekcjonerskiej – 65€


Categories: Artykuły, Gry

Tags: , , , , , , ,

4 replies

  1. 65 euro za wersje elektroniczną? ok ktoś to pewnie przekalkulował, ale 20 euro za wersje elektroniczną to moim skromnym zdaniem jakieś nieporozumienie jest! Ja odpadam.

    • @Stefan
      Może niejasno napisałem, zaraz poprawię.
      Chodzi o 65€ za wersję pudełkową (taką jak my dostaliśmy). Dla porównania napiszę że Sam’s Journey w takiej wersji z cartridge kosztował 40-kilka euro.

  2. Carrion/ Samary – robicie to dobrze!

  3. Ta gra jest dobrym przykładem na to ,jak niektórzy na fali mody na retro chcą zarobić, a się specjalnie nienarobić . Wzięcie do współpracy Roba Hubbarta było strzałem w 10, i nawet Wy daliście się nabrać. Gra jako tako wygląda jak shit z game-makera, ale za to mamy profesjonalne opakowanie, instrukcje, itd. Kolekcjonerzy kupią, by stała na półce i ładnie wyglądała, bo nikt przecież nie bedzie zarywał nocy by w to grać. Lepiej odpalić starego dobrego Enforcera i spróbować pobić swój poprzedni rekordowy wynik ;).

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: