Na wielu portalach retro trwa dyskusja o tym, czy AI zmienia naszą zabawę, w szczególności grafikę i programowanie. Dyskusja dotyczy C64, Amigi i innych platform retro. Czytam te wątki, czytam inne fora scenowe i widzę, że coraz częściej rozmawiamy o rzeczach które się dzieją tu i teraz. Brzmią jak Sci-Fi. Oto kilka moich zdań na ten temat.
AI Disclaimer: Artykuł ten to moje własne przemyślenia. Napisany samodzielnie ale lekko przeredagowany i poprawione literówki z ChatGPT.
Artykuł ten jest jednak także testem dla mojego +AI workflow. Claude Code zaprzągnięty do stworzenia całego wpisu w WordPress bez dotykania WordPress. Przy okazji z podniesieniem wersji PHP do nowej. Ciekawe i pouczające doświadczenie…
Zainspirowała mnie w końcu dyskusja na ppa.pl i wpis Jotd na EAB, autora portów starych gier arcade na Amigę. Zainspirowany eksperymentami innych poprosił Claude’a o przebudowanie swoich procedur renderujących z wykorzystaniem blitów sterowanych przerwaniami. Trochę z ciekawości, a trochę dlatego, że — jak sam przyznał — zaczęło go irytować, że osoby bez większego doświadczenia robią porty działające w 50 Hz.
Rezultat? Według jego relacji powstała wersja działająca w jednej ramce nawet na A1200 z procesorem 020, bez pamięci Fast, z 64 kolorami wiernie oddającymi automatowy oryginał. AI poprawiło między innymi łańcuchowanie przerwań blittera, sposób buforowania sprite’ów i odświeżanie kafelków tła. Reszta, w tym przekonwertowany kod Z80 i muzyka, pozostała taka sama. Jotd podkreślił, że ręczne wykonanie tej przebudowy byłoby bardzo żmudne. Teraz zamierza wrócić do swoich pozostałych gier, w których rendering nie był optymalny.
No właśnie. To jest zauważalny efekt od kilku tygodni czy miesięcy: koderzy zaczynają przyglądać się AI i dochodzą do takich wniosków.
Trzeba wiedzieć, o co poprosić
Dla mnie wniosek z tego przykładu jest dość prosty (doszedłem do podobnego), choć może jeszcze nie dla wszystkich oczywisty: AI tak dobrze napisało kod dla Jotd, bo on jest dobrym koderem i wiedział, o co i jak zapytać. Wiedział, co kazać zrobić, gdzie szukać przyspieszenia i jak ocenić rezultat. Ja na razie uparcie nadal twierdzę, że dla koderów — albo ogólnie ludzi, którzy znają się na swojej robocie — to jest MEGA przyspieszenie prac.
Dla tych, którzy nigdy nie kodowali i niczego nie tworzyli, nadal często będzie to narzędzie, „które jeszcze nie potrafi zrobić im gry tak, jak by chcieli”. Można dostać jakiś wynik. Tylko potem trzeba jeszcze rozumieć, co właściwie się dostało, dlaczego coś nie działa i co z tym zrobić.
Jak z każdym narzędziem: i tutaj trzeba się znać na robocie, aby dobrze go używać. AI obniża próg wejścia, ale doświadczenie nadal robi ogromną różnicę.

Mam własny przykład. I własny problem
Z pomocą Codexa dokończyłem moje demo na Amigę AGA z 060. Mam każdy możliwy efekt, jaki chciałem mieć w tym demie, działający przyzwoicie szybko. W wielu miejscach Codex zaskoczył mnie tym, jak dobrze zoptymalizował to, co wcześniej napisałem sam. (to dość proste zadanie bo koder ze mnie taki sobie 😉 )
Czyli powinienem być zadowolony. I z technicznego punktu widzenia jestem.
Ale co z tego? Nigdzie tego nie wystawiam, bo jakieś tam resztki przyzwoitości staram się zachować. Tak to przynajmniej czuję w odniesieniu do własnej pracy i własnego udziału w scenowej rywalizacji. Nie próbuję tym zdaniem ustanawiać regulaminu dla wszystkich pozostałych.
Mam jednak problem z oceną, ile w takim demie jest jeszcze mojego osiągnięcia. Wiem, co chciałem zrobić. Napisałem kod, pracowałem nad efektami, podejmowałem decyzje. A potem przyszło narzędzie i w niektórych miejscach zrobiło to lepiej ode mnie. To jest jednocześnie fascynujące i trochę odbierające chęć do dalszej roboty.
Nie powiem, że mam dość sceny. Ale obserwuję a na razie chęć robienia dalszych rzeczy przekierowuję na naukę nowych narzędzi. Na Amidze chwilowo odpuszczam robienie czegokolwiek (poczekam aż slop przeleci). Nadal robię rzeczy na C64, pracuję nad projektem na C64U, nie poddaję się i patrzę, co będzie dalej. W temacie C64u i mojej gry newsy niebawem.
Trzeba je znać
Odpowiadając na pytanie postawione w tamtym wątku na ppa: moim zdaniem oczywiste jest że AI zmieni świat. Dlatego uczę się, poznaję, stosuję i płacę za te nowe narzędzia. Bo prawda jest taka: trzeba je znać. Można mieć zastrzeżenia do tego, jak są używane w tej chwili. Można nie lubić tego, co zmieniają. Sam mam jakiś tam problem ze slopem, ale trudno wyrobić sobie zdanie wyłącznie na podstawie cudzych zachwytów albo cudzej niechęci.
Używam ich, widzę rezultaty i właśnie dlatego mam tyle mieszanych uczuć i emocji.
Skoro mogę mieć wszystko, to czym mam się ekscytować?
Powiem szczerze: po wylewie slopu w ostatnich tygodniach i miesiącach przestało mnie interesować, jakie gry, a nawet dema, wychodzą na C64, Amigę. Nie twierdzę, że wszystko, co powstaje z pomocą AI, jest słabe. Przykład Jotd pokazuje przecież coś przeciwnego. Problemem nie jest że było użyte AI. Problem polega na tym, że jest tego już teraz za dużo. gry w które nikt nie gra. dema których nikt nie ogląda…bo łapię się na myśli: po co się ekscytować nowymi rzeczami, skoro mogę mieć wszystko, kiedy chcę? Wiem, to przesada. Ale dobrze oddaje kierunek tego odczucia. Chcesz grę, efekt, aplikację, klon Photoshopa na Linuksa? Proszę bardzo…
Coraz łatwiej wyobrazić sobie, że po prostu prosisz i dostajesz coś wystarczająco bliskiego temu, czego potrzebujesz. Pozostaje czynnik ludzki.
Może sam fun z procesu tworzenia? Każdy niech sobie odpowie czy kreatywnego czy nie. Fun jest fun i to jak na razie mi wystarcza.
Co do reszty to tak jak to mówili w Pixarowych „Iniemamocnych”:
„Jak wszyscy są super, to nikt nie jest”.
A co z konkurowaniem?
W demoscenie zawsze chodziło o konkurowanie. Nawet jak ktoś powie „tylko friendship” 😉 to trochę się oszukuje. Oczywiście chodziło/chodzi też o ludzi, wspólne pasjem imprezy i robienie czegoś razem. Ale była również ambicja: zrobić coś, czego inni jeszcze nie zrobili. Szybciej, lepiej, sprytniej. Pokazać efekt, przy którym ktoś zapyta: „Jakim cudem?”.
I to konkurowanie chyba trochę siadło. Przynajmniej w moim odczuciu. Może nie będziemy się już ścigać na szybki i wydajny kod, tylko na design i wizualia? Tylko zaraz przychodzi kolejna myśl: czy za miesiąc, dwa, również to nie stanie się znacznie łatwiejsze do uzyskania z pomocą AI?
Nie wiem, w jakim tempie to pójdzie. Ale trudno mi dziś traktować kolejne obszary twórczości jako coś, co na pewno pozostanie poza zasięgiem tych narzędzi.
Wychodzi na to, że teraz chyba lepiej zrobić coś niedoskonałego. Ludzkiego. Coś, w czym będę umiał rozpoznać ludzką pracę i z czego będę miał osobistą satysfakcję, nawet jeśli technicznie można już zrobić to lepiej.
Na innych platformach to, o czym tu piszę, też jest problemem. IMO nawet większym, a dyskusje bywają mocno ożywione. Retro nie jest od tego odizolowane. Być może właśnie tutaj zmiana tak mocno uderza, bo przez lata ogromną częścią zabawy było osobiste mierzenie się z ograniczeniami sprzętu. Nadal chcę robić swoje. Nadal uczę się nowych narzędzi. Tylko muszę na nowo i ciągle odnajdywać odpowiedź na pytanie, co daje mi w tym wszystkim największą frajdę.
Nie ma co…
„Obyś żył w ciekawych czasach”.

Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.